Co
to jest cyberfeminizm? Sformułowanie definicji tego nowego
w feministycznej teorii i praktyce, rodzącego się na naszych
oczach zjawiska przysparza niestety wielu trudności, a znajomość
pojęcia wśród samych kobiet jest na razie niewielka.
Helene von Oldenburg, członkini niemieckiej grupy Old Boys
Network, przeprowadziła badanie na grupie kobiet w różnym
wieku i o różnym wykształceniu, zadając im właśnie to pytanie:
"Co to jest cyberfeminizm ?"1.
Aż 27% badanych nigdy nie słyszało o "takiej rzeczy", 21%
twierdziło, że jest to nazwa choroby, dla 14% cyberfeminizm
był nowym rodzajem kosmetycznej serwetki. 11% pamiętało,
że to słowo padło podczas ostatniej konferencji, ale nie
mogło skojarzyć kontekstu; 9% badanych uznało cyberfeminizm
za nowoczesny rower dla kobiet, a 7% za coś sadystycznego.
Kolejne 7% obiecało robić "to" każdego ranka, 2% - kupić
"to" po świętach.
Następne badanie Helene von Oldenburg przeprowadziła na
grupie stu kobiet, składającej się głównie z prawniczek,
dyrektorek muzeów i businesswomen. 92 z nich uznały, iż
przedrostek "cyber" czyni feminizm bardziej "PC", a 78 przyznało
się do nazywania siebie cyberfeministkami, by być bardziej
na czasie. Z kolei 53 stwierdziły, że ujawnienie się jako
feministki zrujnuje im karierę, dlatego też aż 42 nie chciały
w ogóle rozmawiać o feminiźmie, niezależnie czy "cyber",
czy też nie. Nadzieję na powstanie nowego społeczeństwa
wewnątrz cyberfeminizmu wyraziło 37 kobiet. 19 stwierdziło
natomiast, iż cyberfeministki mają więcej humoru niż feministki.
W ostatniej badanej grupie na pytanie: "Czy możliwe jest
bycie feministką i cyberfeministką w tym samym czasie ?"
aż 53% kobiet odpowiedziało - "nie", 29% - "nie wiem", a
tylko 18% - "tak".
Badanie Helen von Oldenburg ukazuje, że
termin "cyberfeminizm" nie jest wcale powszechnie znany.
Co jednak pod tym pojęciem rozumieją same cyberfeministki?
Termin "cyberfeminizm" został wprowadzony
przez dr Sadie Plant, badaczkę z Uniwersytetu w Birmingham
w Anglii, na określenie przymierza kobiet z maszynami. Jej
zdaniem, "cyberfeminizm to insurekcja epoki postczłowieczej
- bunt rodzącego się systemu, którego część stanowią (między
innymi) komputery i kobiety, przeciwko światopoglądowi i
rzeczywistości materialnej patriarchatu, który wciąż stara
się ujarzmić jedne i drugie. To przymierze "przedmiotów"
przeciw ich panom i władcom, sojusz kobiet i maszyn. Jest
to bunt zniewolonych."2
Sadie Plant twierdzi przy tym, że "rozmiary buntu są imponujące"3.
Cyberfeminizm jest zdolny podkopać fundamenty "światopoglądu
i materialnej rzeczywistości dwóch tysiącleci patriarchalnego
nadzoru."4 Wszystko to dzieje
się już w tej chwili - jak pisze Sadie Plant - "dzień jutrzejszy
już nadszedł"5 , "nasz program
został już wgrany do pamięci komputera"6.
Sadie Plant w oparciu o teorię emergentyzmu z dwudziestych
lat XX wieku stworzyła koncepcję, zgodnie z którą "ewidentny
jest długotrwały związek między rozwojem technologii informatycznej
a wyzwoleniem kobiet"7. Według
Sadie Plant, "tak, jak maszyny stają się coraz bardziej
inteligentne, tak kobiety stają się coraz bardziej wyzwolone."8
Sadie Plant zgadza się z francuską myślicielką Lucy Irigaray,
że "podstawą naszej cywilizacji i życia społecznego jest
(...) wymiana >kobiet, znaków, towarów i pieniądza<, która
odbywa się wyłącznie między mężczyznami."9
Jednak w ciągu ostatnich kilku dziesięcioleci "wszystkie
obiekty, które niegdyś stanowiły po prostu towar lub przedmiot
wymiany w (...) męskiej grze, zaczęły nagle wywierać większy
wpływ na tę cywilizację, w której dotychczas jedynie je
wymieniano."10 Kobiety i maszyny
zaczęły współpracować, gdyż były traktowane tak samo przez
swoich użytkowników - mężczyzn. Idąc dalej, Sadie Plant
stwierdza, że maszyny, a zwłaszcza maszyny inteligentne,
czyli komputery, są rodzaju żeńskiego. Tak bowiem jak kobiety,
"komputery są symulatorami, brak im stałej, niezmiennej
tożsamości i zamiast tego >działają jako< (perform as)."11
Posługując się terminologią Lucy Irigaray, można powiedzieć,
że kobiety i maszyny są ">nie jednością<, lecz zawsze mnogością,
będąc w tym samym czasie zarówno niczym (zero), jak i wszystkim/wszędzie."12
Znakiem żeńskości jest tu zawsze mnogie zero przeciwstawione
Wielkiej Jedynce, czyli męskości. Osiągnięcie przez kobiety
poczucia własnej tożsamości jest niemożliwe, "ponieważ nie
mogą one uciec od >lustrzanej ekonomii< (specular economy)
mężczyzny. Ekonomii, w której dzięki kontrolującym wszystko
fallusowi i oku (członek i podglądanie) kobieta będzie zawsze
pojmowana jako >niepełna<. Kobieta jest zawsze >płcią, która
płcią nie jest<, tą płcią, której niezmiennie brakuje wyposażenia
niezbędnego, by płeć mieć.
Jeśli uwzględni się ten punkt widzenia,
to cele stawiane sobie przez wcześniejsze wersje feminizmu,
takie jak żądanie dla kobiety należnego jej miejsca jako
>teżpodmiotu< historii oraz uznanie jej wkładu w opanowywanie
przez człowieka natury, uznać trzeba za cele niewłaściwe.
Pogoń za >męskim marzeniem o samokontroli, stanowieniu o
własnej tożsamości, samopoznaniu, samookreślaniu się< -
jak formułuje to Plant - zawsze będzie daremna, gdyż >dowolna
teoria podmiotu zawsze zostanie w końcu zawłaszczona przez
rodzaj męski<.
Jedyną możliwą linią postępowania dla
płci, która płcią nie jest i nigdy nią nie będzie, jest
taka linia, która za swój punkt wyjścia przyjmuje destrukcję
podmiotu."13
Zdaniem Sadie Plant, w wyniku wspólnego działania kobiet
i inteligentnych maszyn przeciwko mężczyznom powstanie nowy
kobiecy gatunek, emergent. Będzie to "samoorganizująca się
technologia"14 , w skład której
wejdą "kobiety połączone ze sobą, kobiety połączone z komputerami,
łącza komputerowe i telekomunikacyjne, złącza i sieci"15.
Ten nowy, wszechobecny emergent "pozwoli kobiecie znaleźć
język dla samookreślenia się (to assemble herself - gra
słów, dosłownie: pozbierać się, wziąć się w garść) z pomocą
jej (nowych) przyjaciół. Uwolniona od patriarchatu, kobieta
>nakręca się teraz maszyną<."16
Razem są one zdolne dokonać dzieła destrukcji, zniszczyć
dotychczasowy męski podmiot.
Terminu "cyberfeminizm" Sadie Plant zaczęła
używać po zetknięciu się z pracami australijskiej grupy
VNS Matrix, która powstała około roku 1991, aby "wyrwać
zabawki z rąk technokowbojów"17.
Pierwszą akcją grupy było stworzenie i rozpowszechnienie
"Cyberfeministycznego Manifestu dla XXI wieku", który również
prezentuje wizję wspólnego buntu kobiet i maszyn. Jego fragment
jest także przytaczany czasem jako możliwa definicja cyberfeminizmu:
"Jesteśmy wirusem chaosu nowego świata
niszczącym symboliczną formę wewnątrz
(...) wielkiego ojczystego komputera (...)." 18
Jednak zarówno
definicja cyberfeminizmu stworzona przez Sadie Plant, jak
i przytoczony wyżej fragment manifestu grupy VNS Matrix,
są ściśle związane z określonymi koncepcjami przez nie utworzonymi
i nie dają szerszego pojęcia o tym zjawisku. Termin "cyberfeminizm"
przynosi natomiast ze sobą wiele pytań, jak choćby: jak
go dokładniej zdefiniować, co kryje się za fuzją słów "cyber"
i "feminizm", co ma cyberfeminizm wspólnego z wcześniejszymi
wersjami feminizmu, jakie nowe możliwości daje kobietom...
Właśnie w celu uzyskania odpowiedzi na
takie pytania zorganizowano w Kassel podczas Dokumenta X
w dniach 20 - 28 sierpnia 1997 roku pierwsze międzynarodowe
spotkanie poświęcone cyberfeminizmowi - "The First Cyberfeminist
International (FCI)". W spotkaniu wzięło udział 37 kobiet
z 12 krajów, w tym z USA, Niemiec, Japonii, Chorwacji, Węgier,
Kanady, Rosji i Austrii19. Miejscem
spotkania była Oranżeria w Kassel, gdzie przygotowano specjalną
"Hybrid Workspace"20. Organizatorem
spotkania była grupa Old Boys Network (OBN), która powstała
w Berlinie na wiosnę 1997 roku. Jej celem jest ułatwianie
kobietom działalności na obszarze internetu, między innymi
poprzez udostępnianie własnego serwera dla różnych działań
artystycznych i politycznych związanych z cyberfeminizmem,
przez tworzenie połączeń poczty elektronicznej, czy też
organizowanie spotkań kobiet zajmujących się problematyką
cyberfeminizmu21. Uczestniczki
spotkania wywodziły się z rozmaitych środowisk - były to
zarówno programistki i kobiety na co dzień pracujące z internetem,
artystki, kobiety z wyższych uczelni zawodowo zajmujące
się feministyczną teorią. Przez 8 dni dyskutowały one o
cyberprzestrzeni, związkach kobiet i technologii oraz różnych
obszarach internetu. Przygotowywały też prezentacje dla
publiczności Dokumenta X. Wiele z tych prezentacji, jak
również codzienne raporty, było od razu wprowadzane do sieci,
aby umożliwić kontakt z cyberfeministkami nieobecnymi podczas
spotkania22.
Organizowane podczas FCI akcje miały uświadomić brak wiedzy
na temat kobiecej historii i rozwijających się obecnie kobiecych
ruchów. Jednego dnia pięć uczestniczek spotkania wybrało
się do supermarketu, by kupić perfumy o nazwie "Cybersp@ce.
Pytały one obsługę sklepu, jak podoba im się "zapach cyberprzestrzeni",
z czym kojarzą słowo "cyberprzestrzeń" i co sądzą o internecie.
Jak się okazało, nikt z zapytanych nie wiedział, czym w
ogóle jest cyberprzestrzeń. Wtedy to na zewnątrz sklepu
jedna z kobiet wykrzyknęła: "Zaczęła się rewolucja, a nikt
tego nie zauważył!".
Brak wiedzy na temat historii kobiecej działalności uwidocznił
się także podczas quizu "Co to za dziewczyna?". Został on
zorganizowany na wzór teleturnieju. Do udzielania odpowiedzi
zaproszono jedną cyberfeministkę oraz troje ochotników z
publiczności. Wśród widowni siedziały też uczestniczki FCI,
które zachęcały ludzi do zabawy. Wyszło na jaw, że nikt
nie wiedział nawet, jak nazywała się pierwsza kobieta -
kurator Dokumenta. Celem tej akcji było też rozszerzenie
wiedzy uczestników na temat historii kobiet, poprzez poprawne
odpowiedzi udzielane przez cyberfeministki.
Jednak nawet podczas tego pierwszego międzynarodowego
spotkania cyberfeministek w Kassel próby zdefiniowania zjawiska
cyberfeminizmu nie przyniosły rezultatu. W obliczu niemożliwości
ustalenia jednej wspólnej definicji, uczestniczki spotkania
spisały 100 anty-tez (w nawiązaniu do tez Marcina Lutra),
mówiących o tym, czym cyberfeminizm nie jest, na przykład:
"Cyberfeminizm nie jest ideologią", "Cyberfeminizm nie jest
instytucją", "Cyberfeminizm to nie -izm" i tym podobne23.
Spotkanie w Kassel uświadomiło jednak
potrzebę dyskusji na temat nowych obszarów feminizmu i możliwości
oferowanych kobietom przez nowe technologie. O mitach, utopiach
i historii cyberfeminizmu oraz o tym, co przyniosło spotkanie
w Kassel, dyskutowano podczas kolejnego spotkania - "Next
Cyberfeminist International" o roboczym tytule "Strategie
dla nowego cyberfeminizmu", jakie odbyło się w Rotterdamie
w dniach 8 - 11 marca 1999 roku24.
Jedną z najbardziej aktywnych uczestniczek
obu międzynarodowych spotkań cyberfeministycznych oraz kobietą
na co dzień związaną z tą problematyką jest Faith Wilding
- artystka multidyscyplinarna, zajmująca się również teorią
i nauczaniem25. Jej praca odnosi
się do różnych aspektów socjo-politycznej historii ciała
i od samego początku wiąże się z feminizmem. W roku 1972
Faith Wilding wraz z innymi feministycznymi artystkami stworzyła
environment "Womanhouse" w California Institute of the Arts,
odnoszący się do ról płciowych, a także sytuacji kobiet
odizolowanych w sferze domu i prac domowych. Faith Wilding
jest autorką książki "By Our Own Hands: A History of the
Women Artists' Movement in Southern California, 1970 - 1977"
(1977, Los Angeles: Double X). Ostatnie prace Faith Wilding
dotyczą zwłaszcza związków kobiet i technologii oraz rozwijającego
się cyberfeminizmu. Współpracuje ona z grupą Old Boys Network,
WomEnhouse26 , subRosa27
i CalArts Feminist Art Program28
, a także Critical Art Ensemble29
- grupą artystek różnych specjalizacji badających związki
sztuki, technologii, biotechnologii, polityki i teorii krytycznej.
Swoje dotychczasowe przemyślenia związane
z cyberfeminizmem, zwłaszcza te zainspirowane przez spotkanie
podczas Dokumenta X w Kassel, Faith Wilding zebrała w dwóch
artykułach: "Notes on the Political Condition of Cyberfeminism"30
i "Where is Feminism in Cyberfeminism?"31
, które zdążyły już wejść do klasyki tematu. Warto więc
pokrótce przedstawić rozważania Faith Wilding, jako niezwykle
istotne dla problematyki cyberfeminizmu32.
Zdaniem Faith Wilding, cyberfeminizm jest
obiecującą nową falą w postfeministycznym myśleniu i praktyce.
Choć na razie niewiele kobiet działa aktywnie w internecie,
ich prace są świeże i bardzo obiecujące. Cyberfeminizm stawia
dopiero swoje pierwsze kroki, co z jednej strony gwarantuje
nieskrępowaną schematami swobodę działania, a z drugiej
powoduje, że jest on jeszcze mało dojrzały w porównaniu
z innymi obszarami działalności kobiet, na których są one
od dawna obecne. Terytorium internetu i technologii jest
tradycyjnie przypisane mężczyznom, dlatego też kobiety dopiero
muszą wywalczyć sobie swoją obecność w nim.
Cyberfeminizm daje kobietom zupełnie nowe
możliwości, niedostępne dla wcześniejszych faz feminizmu.
Dawniej feminizm opierał się o fizyczne spotkania kobiet
- w kościołach, organizacjach charytatywnych, na ulicach.
Kobiety spotykały się, by opracować swoją polityczną kampanię,
następnie wychodziły razem w przestrzeń publiczną, zaznaczały
swoją obecność i torowały sobie drogę do terytoriów tradycyjnie
im niedostępnych.
Cyberfeminizm otwiera im drogę do nowej przestrzeni - cyberprzestrzeni.
Ucząc się z historii feminizmu, kobiety najpierw same muszą
wywalczyć sobie prawo wstępu na to nowe terytorium. Ich
siła będzie tu również leżała we wspólnym działaniu, lecz
tym razem nie fizycznie, a poprzez obecność w sieci, ewentualnie
spotkania typu FCI. Cyberfeminizm walczy o dostęp kobiet
nie tylko do cyberprzestrzeni, ale też do instytucji, które
zajmują się projektowaniem i produkcją sprzętu komputerowego.
Jak na razie sprzęt ten jest produkowany głównie z myślą
o mężczyznach i zaspokojeniu ich potrzeb, na użytek biznesu
czy wojska. Na tym terytorium mężczyźni są wciąż główną
siłą.
Kobiety oczywiście także używają złożonej technologii. Często
jednak jest im ona dana, choćby przez pracodawców, by uczynić
z nich bardziej wydajne biurokratki33.
W takim przypadku istniejący dotąd stan rzeczy tylko się
pogłębia. Jest to sytuacja podobna do tej, kiedy w latach
50-tych i 60-tych mężczyźni z klasy średniej chętnie kupowali
drugi samochód dla swojej żony, by mogła ona wydajniej pracować
dla ich domowego gospodarstwa. Technologia użyta w ten sposób
nie wyzwala kobiet - przyczynia się natomiast do jeszcze
głębszego ich zniewolenia. Właśnie dlatego kobiety muszą
same wywalczyć sobie wstęp do cyberprzestrzeni. Tylko wtedy
będą one pewne, że współpracują z technologią dla swego
własnego dobra.
Na razie relatywnie mało kobiet potrafi
poruszać się w cyberprzestrzeni, a ich obecność na tym polu
jest ignorowana. Dopiero wspólne działanie, jak choćby w
Kassel, może pokazać ich siłę.
Pokazuje też jednak, że wśród kobiet istnieje wiele różnic
i podziałów. Dlatego tak trudno jest nawet zdefiniować to
wspólne działanie. Niektóre kobiety uważają, iż internet
daje im nową szansę, pokazuje nowe strategie. Wiele młodych
kobiet w ogóle odcina się od wcześniejszego feminizmu i
określa się wyłącznie jako cyberfeministki. Inne z kolei
uważają, że te nowe media nie są wcale takie nowe, są natomiast
silnie osadzone w społecznych podziałach między płciami.
W tej sytuacji celem nie jest zatem sformułowanie definicji,
a raczej określenie pewnych strategii działania i możliwości,
tworzenie koalicji dla realizacji wspólnych zamierzeń. W
Kassel osiągnięte zostało ogólne porozumienie w sprawie
obszarów przyszłej działalności, które mają uczynić cyberfeminizm
bardziej widocznym.
Jednym z najważniejszych punktów wspólnego działania musi
być edukacja kobiet w zakresie techniki i historii ruchów
kobiecych, tworzenie grup dyskusyjnych, publikacje z zakresu
elektroniki i informatyki skierowane do kobiet, listy adresów
internetowych związanych z cyberfeminizmem, bibliografii
i stron instruktażowych. Tylko skuteczna edukacja umożliwi
bowiem kobietom wejście na obszar technologii. Ważne jest
też tworzenie coraz to nowych ośrodków kobiecej działalności
w internecie, baz danych o historii feminizmu czy danych
ułatwiających kobietom poruszanie się w cyberprzestrzeni,
a także prezentacja działalności cyberfeministek w muzeach,
galeriach i na festiwalach sztuki współczesnej.
Uciekanie od definicji nie oznacza więc wymigiwania się
od tworzenia pewnej wspólnej polityki. Jednak wiele kobiet
obecnych na FCI w Kassel nie zgodziło się z tym stanowiskiem,
uznając, iż należy jednak jasno przedstawić cele i filozofię
cyberfeminizmu, by nie popaść w utopię. Definicja nie musi
oznaczać bowiem narzucenia ram, a raczej sprecyzowanie pragnień
i dążeń, może stworzyć solidarność w grupie pełnej podziałów
- nie jedność, ale właśnie solidarność, tak potrzebną w
efektywnym działaniu na arenie polityki.
Podczas spotkania w Kassel ujawniło się też nowe, niezwykle
ważne terytorium cyberfeministycznej działalności. Na Dokumenta
X obecna była Vesna Jancovic z Chorwacji, naczelny dyrektor
magazynu ARKZIN, prowadzącego antywojenną kampanię. Opowiadała
ona34 , że choć trudno jest
na razie mówić o silnym ośrodku cyberfeminizmu w Chorwacji,
wiele działaczek na rzecz pokoju posługuje się w swej działalności
internetem. Dużą rolę odgrywają zwłaszcza Electronic Bulletin
Boards (BBS), pomagające w komunikowaniu się, organizowaniu
akcji antywojennych, propagowaniu pokoju oraz nawiązywaniu
łączności z innymi krajami. Można tam też znaleźć projekty
przygotowane specjalnie dla kobiet, informacje z zakresu
teorii feministycznej, medycyny i techniki. Przykład chorwackiego
cyberfeminizmu pokazuje, iż możliwe jest porozumienie ponad
podziałami w celu budowania międzynarodowego, silnego ruchu.
Cyberfeminizm, zdaniem Faith Wilding, jest wciąż w swej
początkowej fazie rozwoju, dopiero się krystalizuje. Wejście
do cyberprzestrzeni jest wciąż drogie, bronią go choćby
ceny, jakie osoba prywatna musi zapłacić za nabycie potrzebnego
sprzętu komputerowego, a kraj za tworzenie odpowiedniej
infrastruktury. Powtarza się zatem sytuacja znana z wcześniejszej
historii feminizmu - najnowsze możliwości działania są dostępne
tylko dla kobiet o wysokiej pozycji społecznej. Dostęp do
internetu wciąż pozostaje przywilejem, więc te kobiety,
którym jest on dany, powinny przetrzeć szlaki i przygotować
drogę nadchodzącym.
W tym miejscu należy wskazać na pewne
słabe punkty cyberfeminizmu oraz sprzeczności tkwiące wewnątrz
tego ruchu.
Choć Faith Wilding prezentuje w swych wypowiedziach trzeźwe
spojrzenie na problem i stara się nie uciekać od problemów,
nie udaje jej się jednak uniknąć popadnięcia w retorykę,
gdzie niektóre stwierdzenia wciąż pozostają tylko w sferze
teoretycznych założeń.
Wiele słabych punktów teorii Sadie Plant wykazała z kolei
Caroline Basset35. Jej zdaniem,
teoria Sadie Plant jest oparta na określonym pojmowaniu
technologii. "Podczas gdy ekofeminizm uznaje technologię
za wrogą kobiecie, dokładnie z tego powodu, że zakłada,
iż "postęp" technologiczny odzwierciedla podporządkowywanie
sobie przez "mężczyznę" nowych obszarów, przynależnych "naturze"
i "kobiecie", to cyberfeminizm, przeciwnie, twierdzi, że
złożone systemy i wirtualność przynoszą odwrotny skutek.(...)
Dla cyberfeminizmu nowy charakter maszyn sprowadza się do
pojęcia samo-organizacji. Jak ujmuje to Plant, >następuje
mutacja narzędzi w złożone maszyny, które same zaczynają
myśleć i działać dla siebie<. Maszyny owe, jako emergenty,
nie mają korzeni, którym muszą dochować wierności. Uniezależniają
się tym samym od reguł "lustrzanej ekonomii". W rezultacie
zwracają się ku temu, co żeńskie."36
Cyberfeminizm zakłada poza tym, że przekroczył już granicę
nowej technologii. "Technologia zmieniła się - mówi Plant
- ale nie wiemy, czy i w jakim stopniu odnosi się to również
do komputerów, sieci neuronowych, sieci telekomunikacyjnych,
nano-technologii (...), biotechnologii i sztucznej inteligencji.
(...) >Dzień jutrzejszy już nadszedł< - mówi Plant, lecz
sama przyznaje, iż wiele z tych technologii znajduje się
wciąż w stadium rozwoju. (...) Twierdzenia Plant dotyczące
długiej listy różnych technologii, które potrzebne jej do
własnych celów, często są po prostu tylko twierdzeniami."37
Sadie Plant nie udziela także "jasnej i jednoznacznej odpowiedzi
na pytanie, czy w cyberfeminizmie naprawdę chodzi o technologię,
czy o linię postępowania i poglądy polityczne. (...) prześlizguje
się między oboma tematami - poruszając zarówno problemy
związane z tym, co da się osiągnąć w wyniku świadomej polityki
kobiet, jak i tym, co da się osiągnąć dzięki wirtualnym
(i złożonym) systemom. (...) wprowadza zamieszanie i bawi
się niejednoznacznością, systematycznie stapiając i zacierając
rozróżnienie między kobietą, "nakręcaną przez maszyny",
a samoorganizującymi się maszynami jako takimi."38
"(...) w tym, co pisze, trudno znaleźć sugestie na temat
sposobów, które mogłyby doprowadzić rodzaj żeński do mutacji."39
Cyberfeminizm Sadie Plant "wiąże swą przyszłość nie z człowiekiem
(kobietą), lecz z emergentną siłą maszyn, które - według
założeń autorki - są "rodzaju żeńskiego", Plant wydaje się
(...) zwracać naszą uwagę nie tyle na pewne rozwiązania
polityczne, co na koncepcje eschatologiczne; mówi o nadziei
i dążeniach związanych z rzeczami, które pojawią się w przyszłości.
W ten sposób, mimo (...) wrzasku i wściekłości, charakteryzujących
(...) oratorstwo cyberfeminizmu, i mimo potęgi i precyzji
jego ataków, których celem jest destrukcja (...), cyberfeminizm
znalazł się tak niebezpiecznie blisko polityki wyciszania
i uspokajania, polityki zachęcającej nas do bierności"40
, w oczekiwaniu na "małą pomoc naszych (nowych) przyjaciół".
Do internetowych utopii należy też stwierdzenie, że cyberprzestrzeń
jest rzeczywiście wolna od wszelkich podziałów płciowych,
rasowych, ekonomicznych czy społecznych. Zarówno Faith Wilding,
jak i Rosi Braidotti w swym artykule "Cyberfeminism with
a difference"41 podkreślają,
że nowe media istnieją wewnątrz społeczeństwa o zakodowanych
od dawna podziałach, z których głównym pozostaje podział
o podłożu ekonomiczno - społecznym.
Na ukształtowanie się przekonania o cyberprzestrzeni wolnej
od podziałów płciowych miał niewątpliwie wpływ "Manifest
Cyborgów" Donny Haraway z roku 198542.
Kiedy opublikowano tekst po raz pierwszy, "nie bardzo świadomi
byliśmy tego, jak głęboko maszyny wtargnęły nie tylko w
nasze życie, ale i w nas samych. Postmodernizm jeszcze nie
przybrał posthumanistycznego grymasu, a w każdym razie nie
ten jego aspekt najbardziej wszystkich zastanawiał, jak
dzieje się to dzisiaj. Nawet jeżeli czasem uderzała kogoś
siła zacieśniającej się więzi z technologią, wzbudzało to
tylko obojętność, choć może też niechęć, może lęk. Tekst
Haraway należy do klasyki. Jego wartość nie polega tylko
na tym, że uświadomił po raz kolejny w XX wieku znaczenie
technologii, lecz na tym, że u jego schyłku, jako jeden
z pierwszych, wskazał na rozmiary obecności w naszym życiu
czegoś, co wydawało się bezpiecznie spoczywać na kartkach
science fiction. (...) Przed technologią nie możemy ani
uciec, ani wpaść w bezkrytyczną euforię, raczej - jak sugeruje
Haraway - z optymizmem, radością i kreatywnością trzeba
Meduzie spojrzeć w twarz i wymyślić jakieś całkowicie nowe
sposoby współżycia z monstrum, którym staliśmy się my sami.
(...) Proces przeobrażeń dotknął, zdaniem Haraway, wszystkie
przejawy i zakresy władzy, a w tym także domenę płci, która
u feministek ciągle zachowuje swoje bipolarne, hierarchiczne
i naturalistyczne kształty. Sporo uwagi poświęca Haraway
w tym tekście dyskusji z feministycznymi dogmatami i fobiami
(technologia jako wynalazek mężczyzn, dążących przy jej
pomocy do przejęcia kobiecych zdolności rozrodczych). Nic
dziwnego, że "Manifest" stał się w latach 90-tych dla feminizmu
jednym z najważniejszych i najbardziej inspirujących tekstów."43
Jak pisze Donna Haraway, "cyborg to cybernetyczny organizm,
hybryda powstająca ze skrzyżowania maszyny i organizmu.
To postać fikcyjna, a jednocześnie wytwór społecznej rzeczywistości44.
(...) Nasze czasy, koniec XX wieku, sprawiają wrażenie mitologicznej
epoki: wszyscy jesteśmy chimerami, steoretyzowanymi i sfabrykowanymi
hybrydami, gdzie krzyżują się maszyny z organizmami. Jesteśmy,
innymi słowy - cyborgami45.
(...) W końcu XX wieku zawaliła się w amerykańskiej nauce
granica oddzielająca człowieka od zwierzęcia46.
(...) Druga nieszczelna granica rozciąga się między zwierzęco-ludzkim
organizmem a maszyną47. (...)
Trzeci rozpadający się podział jest wypadkową drugiego:
granica między fizycznym a niefizycznym straciła swoją precyzyjność48.
(...) Mój mit o cyborgu mówi o przekraczaniu granic, o dokonywaniu
potężnych fuzji i związanych z tym niebezpieczeństwach (...).
W moich rozważaniach wychodzę przede wszystkim z założenia,
że większość amerykańskiej lewicy, a w tym feministek, ciągle
rozprawia o postępującym pogłębianiu się starego dualizmu
umysłu i ciała, zwierzęcia i maszyny, idealizmu i materializmu
w życiu społecznym, w symbolicznych formach i fizycznych
artefaktach będących przejawem "rozwiniętej technologii"
i współczesnej nauki."49
Przekraczanie granic, o którym mówi Donna Haraway, pozostaje
jednak nadal w cyberfeminiźmie utopią, w dużej mierze za
sprawą samych cyberfeministek. Podczas gdy Donna Haraway
pisze o cyborgu jako istocie bezpłciowej, Sadie Plant wyraźnie
podkreśla kobiecość nowego emergentnego gatunku. Żeńska
technologia ma całkowicie wykluczyć mężczyzn, nie chodzi
tu więc w istocie o równość, lecz o przejęcie dotychczasowych
ról męskich przez kobiety.
Cyberfeminizm z jednej strony postuluje zniesienie wszelkich
podziałów, a z drugiej dąży do ich uwidaczniania. Do tego
właśnie przyczynia się bowiem tworzenie stron internetowych
przeznaczonych wyłącznie dla kobiet, jak choćby Femina50
, czy Webgrrls51 i Cybergrrl52
założone w 1995 roku przez Alizę Sherman. Na stronach Cybergrrl
znaleźć można między innymi komiks "The Adventures of Cybergrrl"53
, który ma być znakiem sprzeciwu wobec dostępnych w sieci
komiksów przeznaczonych dla mężczyzn, gdzie dominują męscy
bohaterowie otoczeni przez piękne kobiety.
W internecie działają też grupy o radykalnym
nastawieniu, często wywodzące się ze środowisk punkowych,
jak: Riot Grrls, Bad Girls, Guerilla Girls, czy Geekgirl54
. Ironia, humor, złość i pewna doza agresji cechujące te
grupy są istotne dla zaistnienia kobiet w cyberprzestrzeni,
stwarzają jednak jednocześnie niebezpieczeństwo odtworzenia
pod przykrywką zwycięskiego feminizmu praw i porządku ustanowionego
przez mężczyzn. Faith Wilding zwraca też uwagę na rozdźwięk,
jaki panuje między takimi właśnie grupami, które w swych
działaniach nie zajmują się teorią, a cyberfeministkami
skupionymi na uniwersytetach, które z kolei nie łączą swej
teorii z praktyką. Zdaniem Faith Wilding, prawdziwe efekty
przyniosłaby dopiero współpraca jednych i drugich.
Cyberprzestrzeń stwarza oczywiście możliwości zacierania
granic, podawania się za osobę odmiennej płci, rasy, za
kogoś zupełnie innego. Jednak, wobec zakorzenionych podziałów,
możliwości te zdają się tkwić na razie w uśpieniu. Jak pisze
Rosi Braidotti, "wciąż istnieje ogromna przepaść między
tym, co obiecuje cyberprzestrzeń i rzeczywistość wirtualna,
a tym, co rzeczywiście przynosi. Jak się zdaje, w istocie
przyczynia się ona do pogłębienia przepaści i polaryzacji
między płciami."55
Na zakończenie należy powrócić do pytania:
"Co to jest cyberfeminizm?". W świetle powyższych rozważań
widać, iż termin ten nie posiada jeszcze jasnej definicji,
dlatego też niesie ze sobą duży potencjał i wiele nowych
możliwości. Być może nigdy nie da się ustalić jednoznacznej
definicji cyberfeminizmu. Podobnie bowiem jak w samym feminiźmie,
za tym jednym słowem kryje się wiele nurtów, grup, teorii.
Autorki zajmujące się tą problematyką przeważnie zastępują
w swych tekstach słowo "cyberfeminism" przez "cyberfeminismS".
Zatem już u samych początków kształtowania się cyberfeminizmu
pewni możemy być jednego - iż nie jest to ruch jednolity,
ale łączący w sobie wiele postaw. A spoglądając wstecz na
dotychczasową historię feminizmu należy się raczej spodziewać,
że taki stan rzeczy pozostanie, a nawet będzie się pogłębiał.
Nasze pytanie należałoby więc postawić inaczej: "Czym są
cyberfeminizmy?" i na bieżąco śledzić, jak rozwinie się
ten najnowszy rozdział w kobiecej, i oczywiście ogólnoludzkiej,
historii.
Przypisy
- Wyniki badania dostępne pod nazwą "The Truth about
Cyberfeminism" na stronie internetowej grupy Old Boys
Network - http://www.obn.org
- Caroline Bassett, Z małą pomocą naszych (nowych) przyjaciół?,
"Magazyn Sztuki" nr 18 (2/1998), s. 219. Przedruk z "Mute"
no 8, 1997; tytuł oryginału: Caroline Bassett, With a
Little Help from Our (New) Friends?. Tłumaczenie na język
polski - Małgorzata Tecław - Nowakowska
- j. w.
- S. Plant, cytat za: C. Bassett, op. cit., s. 219
- j. w.
- C. Bassett, op. cit., s. 219
- cytat z rozmowy Sadie Plant i Rosie X, zamieszczonej
na stronie internetowej: http://www.lynx.net.au/~122/mindflux/mv2-articles/nutek.html;
tłumaczenie: Ewa Witkowska
- j. w.
- Elektroniczna wymiana zdań między Sadie Plant i Joanną
Krysą, Londyn, 27 - 30 kwietnia 1998, "Magazyn Sztuki"
nr 18 (2/1998), s. 226
- j. w.
- C. Bassett, op. cit., s. 222
- j. w.
- j. w., s. 220
- j. w., s. 221
- S. Plant, cytat za: C. Bassett, op. cit., s. 221
- C. Bassett, op. cit., s. 221
- cytat ze strony internetowej poświęconej grupie VNS
Matrix (tłum. E. Witkowska), adres: http://www.geekgirl.com.au/geekgirl/001stick/vns/vns.html
- cytat w wolnym tłumaczeniu E. Witkowskiej na podstawie
tekstu zamieszczonego na stronie internetowej "Women in
Cyberspace", adres: http://www.livjm.ac.uk/~mccscubi/homepage.html
- Pełną listę uczestniczek spotkania oraz wiele innych
materiałów o FCI znaleźć można pod adresem grupy Old Boys
Network: http://www.obn.org
- Zdjęcia dostępne pod adresem: http://www.obn.org/kassel/workspace.html
- Więcej informacji na temat grupy pod adresem: http://www.obn.org
- Raporty te są dostępne pod adresem OBN: http://www.obn.org
- Wszystkie anty-tezy można przeczytać pod adresem: http://www.obn.org/cfundet/100antitheses.html
- Więcej informacji o spotkaniu pod adresem: http://www.obn.org
oraz na stronie "The Feminist Art Worksite": www.calarts.edu/~thefword/PGRecentNews032599.html
- Obszerne materiały o Faith Wilding znajdują się na
jej własnej stronie:
http://www-art.cfa.cmu.edu/www-wilding/
oraz na wielu stronach związanych z cyberfeminizmem, np.:
http://eserver.org/cultronix/wilding/
- http://www.cmp.ucr.edu/womenhouse/
- http://www-art.cfa.cmu.edu/www-wilding/subrosa.html/
- http://www.calarts.edu/~thefword
- Obszerne materiały o grupie, projekty i teksty krytyczne
na stronie: http://mailer.fsu.edu/~sbarnes
artykuł napisany wspólnie z grupą Critical Art Ensemble,
opublikowany w " Art Journal" vol.57, 1998, no. 2, s.46
- 59 oraz dostępny na stronach:
http://www-art.cfa.cmu.edu/www-wilding/notes.html;
- http://mailer.fsu.edu/~sbarnes/lectures/fem.html
- artykuł opublikowany w "n.paradoxa" no.3, 1998, Londyn
oraz dostępny na stronie:
http://www-art.cfa.cmu.edu/www-wilding/wherefem.html
- Poniższe refleksje są oparte na przytoczonych artukułach
Faith Wilding, dlatego nie podaję dokładniejszych przypisów.
- Mówi o tym też jeden z tekstów grupy Critical Art Ensemble:
"Tactical Media", fragment "Cyborg as Bureaucrat", znajdujący
się pod adresem: http://mailer.fsu.edu/~sbarnes/lectures/script.html
- Wywiad przeprowadzony przez Faith Wilding z Vesną Jancovic
dostępny jest na stronie:
http://re-lab.net/nettime/97/10-12/0109.html
- C. Bassett, Z małą pomocą naszych (nowych) przyjaciół?,
"Magazyn Sztuki" nr 18 (2/1998), s. 225; przedruk z "Mute"
no 8, 1997, tytuł oryginału: C. Basset, With a Little
Help from Our (New) Friends?; tłumaczenie na j. polski
Małgorzata Tecław-Nowakowska
- j. w., s. 221 - 222
- j. w., s. 223
- j. w., s. 224
- j. w., s. 223
- j. w., s. 224 - 225
- Rosi Braidotti, Cyberfeminism with a difference, artykuł
dostępny na stronie Cluster II: Feminist Cultural Studies
pod adresem http://www.let.ruu.nl/womens_studies/rosi/cyberfem.htm
- Donna Haraway, Cyborgs Manifesto, "Socialist Review"
1985, t. 80, s. 65 - 108; fragmenty w tłumaczeniu Ewy
Franus w "Magazynie Sztuki" nr 17 (1/1998), s. 204 - 213
- Ze wstępu Ewy Franus, "Magazyn Sztuki" op. cit., s.
205
- D. Haraway, op. cit, "Magazyn Sztuki" op. cit., s.
206
- j. w., s. 207
- j. w., s. 208
- j. w., s. 209
- j. w., s. 210
- j. w., s. 211
- http://www.femina.cybergrrl.com/home.html
- http://www.wegrrls.com
- http://www.cybergrrl.com
- http://comics.cybergrrl.com
- http://www.geekgirl.com.au/
- Rosi Braidotti, op. cit., fragment w wolnym tłumaczeniu
E. Witkowskiej
|